Forum Miłośników Polskich Dostawczaków
https://forum.polskiedostawczaki.pl/

Żuk strażak 1987 "Raróg! mk2"
https://forum.polskiedostawczaki.pl/viewtopic.php?f=16&t=979
Strona 1 z 5

Autor:  syreniarz [ 20 marca 2010, 00:37 ]
Tytuł:  Żuk strażak 1987 "Raróg! mk2"

Obrazek

O aktualnym żuku możesz poczytać od strony trzeciej.

było: Żuk strażak 1980 "Raróg!"

Wszystko zaczęło się pewnego wrześniowego poranka.
Wstałem sobie raniutko, żeby pójść po bułki do piekarni. Idę sobie i patrze-stoi czerwony żuczek w stanie oględnie mówiąc podłym, którego widywałem w ruchu niemal codziennie, a którym to jeździła ekipa zieleni miejskiej. Zagaiłem panów kosiarzy i nawet zrobiłem rundkę honorową do końca ulicy i z powrotem. Nieźle, myśle sobie, nawet luzów za dużych nie ma. Zostawiłem namiar, bo mieli go sprzedawać pod koniec roku, dodałem, że to do harcerstwa i w końcu udałem się kupić bułki.

W międzyczasie zaraziłem kolegów-i nawet jak widać na zdjęciu koleżanki-do idei party-lans-wagena marki konkretnej ŻUK. Pod koniec roku dostałem tylko telefon, że dalej jeżdża, nie zasmuciło mnie to zbytnio bo i tak kasy nie było, usłyszałem wstępną propozycje cenową i odpuściłem.

Marzec. Znalazłem już pare żuków za małą kasę, ale zawsze miały jakiś feler. W końcu dostaje telefon, siedze w szkole na przerwie. Właściciel, były harcerz zlitował się nad nami i mówi- dwie stówki (dzię-ku-je-my), co bym miał na alternator do drugiego. Krótka narada z gremium-jedziemy!

Ekipa była mocna, ale wykruszyła się na pół godzinki przed wyjściem. W rezultacie zostałem ja i koleżanki Iza i Hanka (pozdrawiam!!). Ta ostatnia miała robić za szofera, a okazało się, że w końcu umowe spisaliśmy właśnie na nią bo fundator przedsięwzięcia nie dał rady.

Jest awaria: nie ma sprzęgła. Krótka instrukcja, jak podciągać pedałem, żeby coś w ogóle załapało i ruszamy z zawrotną prędkością 20km/h i potwornym smrodem palonych resztek okładziny. Machamy do kierowców, żeby nas wyprzedzali. Korek rośnie. Po 3-4 minutach zdobyta pierwsza górka. Hanka oswaja się ze sprzęgłem, Iza robi zdjęcia, ja dryguje techniką jazdy (ach , ten brak prawka :wink: ) Po osiągnięciu magicznych 50km na godzine wjeżdżamy z rozpędu na następną. Zwalniamy. Redukcja ze zgrzytem na jedynkę, jeszcze 20 metrów... wyskakujemy i pchamy!

Ludzie za nami musieli mieć niezły ubaw.

Wypchaliśmy go wspólnymi siłami 75KM i dwóch ludzi pod kolejną górkę i żeby sie tak nie zatrzymywać wskakujemy na podnóżki dla strażaków. Z prawej nie ma, więc trzymam się drabiny, rączki, jedną nogą stoje na zderzaku a drugą na obudowie lampy. Swoją drogą zdjąłem dziś ten zderzak, poprzez go odłamanie, brrrr...

Coraz lepiej nam idzie jazda, coraz mniej sprzęgła. W końcu mylę drogę i stajemy na rozdrożu pod kapliczką. Startujemy z pychu! Iza wysiada pierwsza, ja wyskakuje drugi i prawie rozwalam głowę. Jednak dajemy radę i dzielnie zdązamy okrężną trasą do domku, żeby ominąć ZAJEBiASZCZĄ górkę.

Iza rozsmakowała się w jeździe na podnóżku. Jednak dojeżdżamy do głównej drogi i koleżanka musi wpakować się do środka. Przed nami największe, przedostatnie wzniesienie. Bierzemy rozpęd i zdobywamy!!! krótkie studzenie ścierwa-sprzęgła i jeszcze tylko jedna górka dzieli nas od miejsca postoju.

Idzie nam całkiem nieźle, ale wyjeżdżają nam jacyś ludzie na jezdnie. Musimy się zatrzymać. Jakiś gościu proponuje nam podholowanie, ale po krótkim namyśle, szybko odjeżdża. Musimy naszego wehikuła jakoś wypchać. Sprzęgło umarło już praktycznie całkiem. Jeeessttt! wyszliśmy! ostatnie 100 metrów, od siebie z bloku przybiega fundator, ruszamy żuka z popychu, po czym fundator obrywa Rarogowi kierunek, menda społeczna. Stawiamy go przed garażem, gdzie będzie robiony z grubsza, ale wmanewrowywujemy już ręcznie. Koniec, daliśmy radę.

Dzisiaj zrobiłem mały remanent. Nie jest źle, jest tragicznie
:lol:

na razie są priorytety:

a) opinia o zabytkowości, żeby nie płacić oc w czasie remonciku
b) wymiana tarczy sprzęgła
c) wyspawanie na nowo wieszaka resoru, który sie zarwał i wóz krzywo stoi.
d) połatanie progów i zahamowanie dalszego rozwoju rdzy. Również konserwacja podwozia, za pomocą środków tradycyjnych typu szczota,cortanin, minia i biteks.
e)powstrzymanie agonii i używanie wozu do bliższych i dalszych przejażdżek
ę)w bliżej nieokreślonym czasie-remont z grubej rury.

Pozdrawiam serdecznie żukarską brać!!!

ps. Kupie tanio tarcze sprzęgła w Krakowie. Może być używana, byle do czegoś sie nadała.

Autor:  Leśnowóz [ 20 marca 2010, 11:03 ]
Tytuł: 

No historia idealna na scenariusz filmu drogi :mrgreen:
I niech ktoś powie ze Żuk nie jest idealnym autkliem dla kobiet :mrgreen:

Miło widzieć kolejnego Żuczysława :) Pracy Cię czeka sporo ale warto bo Żuk to przecież król dróg ;)
Wrzuć więcej fotek koniecznie

Pozdrawiam

Autor:  Kahn13 [ 20 marca 2010, 14:40 ]
Tytuł: 

witamy :D
z żukiem nie miewalem az taki przygod może poza jego "utylizacja" na srodku krajowki :lol: ale za moj polonez to cala mase wspomnien mi dostarcza az przestalem nim jezdzic bo wlosy przed matura siwe mi wyskoczyly :roll:

Autor:  Zibi_41 [ 20 marca 2010, 20:23 ]
Tytuł: 

Tak rozpoczęta przyjaźń powinna być długa i szczera , myślę , że żuczek odwdzięczy się za uratowanie wieloma udanymi wyjazdami ! Pozdrowienia i życzenia wytrwałości z Bytomia :D :D :D

Autor:  Kumpelek [ 21 marca 2010, 17:48 ]
Tytuł: 

no ładnie, ważne że już jakieś panny na żuka wyrwałeś 8)

Autor:  PARZUŚ [ 21 marca 2010, 20:21 ]
Tytuł: 

porobicie i żuczek będzie śmigał !

Autor:  syreniarz [ 21 marca 2010, 20:48 ]
Tytuł: 

straszzznee z niego truchło, ale będzie żył. Jutro dzwonie do pewnego dziadka, który ma nam sprzedać pare frykasów blacharskich za groszę. Ustawiłem się już ze znajomym blacharzem, że możemy wykorzystać jego sprzęt i podwórko. Wieszak niestety będe musiał wyrzeźbić. Przy okazji czyszcze do gołego ramew tylnej części razem z nieszczęsnymi wieszakami, cortanin, podkład konserwacja , rozbieram, smaruje i owijam resorki. Zdjęcia do opinii na zabytek porobiłem, teraz się jeszcze trzeba potargować z ceną i do roboty :D do czerwca musi być w takim stanie, ze przegląd przejdzie. Na razie go opukałem i zostało pół wiadra rdzy na asfalcie. Na dniach będe robił wycinanki- amputacja progów, pasa przedniego i dołów drzwi.

Autor:  syreniarz [ 24 marca 2010, 21:49 ]
Tytuł: 

Dziś z krwawiącym sercem wszedłem do sklepu i zakupiłem tarcze sprzęgła. :cry:

Autor:  Dziwny Mag [ 25 marca 2010, 01:14 ]
Tytuł: 

To się dobrze zastanów nad kolejnymi zakupami (albo nad podejściem :wink: ) - bo przy obecnym to mógłyś wyzionąć ducha nieskończywszy nawet mechaniki 8)
Głowa do góry, panie Jakubie! :D

Autor:  syreniarz [ 25 marca 2010, 08:53 ]
Tytuł: 

tak sobie pożartowałem :wink: samochody i motocykle, to jedyna dziedzina na którą mi kasy nie szkoda :lol:

Autor:  lolekbezbolka [ 26 marca 2010, 10:37 ]
Tytuł:  :)

No to na Woodstocku szukajcie wyczesanego zuka pomalowango na raste:) Chcialbym powiedziec co zrobimy jeszcze w naszym zuku ale zapewne Forumowicze mnie ,,zniszcza" bo oni tylko do orginału doprowadzaja:PP
Wiec nie bede sie rozpisywał :P jak zrobimy to wstawie foto i uciekam stad zeby mnie koledzy nie znalezli:P Pozdrawiam :)
PS . Myslałęm ze to my kupilismy taniutko zuka:P ale widze ze jestescie bezkonkurencyjni Smile ale po tym co pisales( usterkach ) to pewnie was jeszcze wiecej wyniesie:( ale warto:))

Autor:  syreniarz [ 27 marca 2010, 18:08 ]
Tytuł: 

Nasz w 100% oryginalny nie będzie. Siedzenie z jelcza zostaje, przyjdą jakieś ławki na pake, stół, audio, faja wodna :wink: jakieś wygłuszenia i tyle. Mam nadzieje, że się nie rozkraczy, planujemy jeszcze metalice w Pradze w czerwcu.

Dzisiaj solidnie posprzątaliśmy i umyliśmy maszynę, wymieniliśmy sprzęgło przy wydatnej pomocy części niewyszkolonej technicznie (pozdrawiam Izumi i Oposa), jeszcze muszę przykręcić obudowę, wał i banzai. Jadziemy do spawalni, obtłukłem go młotkiem ze szpachli, wyrwałem próg i ogólnie masę dziur w nim narobiłem.

Przedni pas kupiony-nieodebrany (pozdrawiam Julo!) reszta będzie dorabiana z jakiejś blaszki ponad 1mm, żeby to nie zgniło tak od kopa. Blacha pod wieszak już przygotowana, cortanin trzeba kupić, podkład i jakiś chlorokauczuk. Buda na razie zostanie w jakimś czerwonym podkładzie, ew. jak się jakąś tanią farbe uda kupić to się go pryśnie. Możliwe, że zamiast cortaninu dam corrine, bo słyszałem, że jej rdza nie chwyta nawet gołej, a po drugie mam w piwnicy. Co sądzicie? Od razu mówie, że wiem, że tak sie nie robi, że nie profesjonalnie-ale to jest żuk, na dodatek wrak i wytarczającą łaską dla niego jest ocalenie od złomowiska.

Pozdrawiam

ps. Możemy jakiś zlocik żuków/nys zrobić na brudstoku :P najlepiej obok obozowiska trabanciarzy.

Autor:  Marian [ 27 marca 2010, 18:53 ]
Tytuł: 

Podkład kup dobry jakiś Boll, albo inny wynalazek. Mini nie kupuj, bo Ci szybko zgnije. Podkładu nie żałuj, musi być dobrze pokryta blacha, żeby nie rdzewiało :)

Autor:  syreniarz [ 27 marca 2010, 20:01 ]
Tytuł: 

leci coś reaktywnego po grubszym oczyszczeniu. i na to dopiero podkład, a na dolne partie chlorokauczuk. na góre możliwe, że poleci jakieś nitro khaki, bo tanie, ale pewnie tak w podkładzie bedziemy jeździć.

Autor:  syreniarz [ 27 marca 2010, 23:34 ]
Tytuł: 

zdemotywowałem się i przeklinam:

http://www.allegro.pl/item970555110_drz ... zesci.html

Strona 1 z 5 Strefa czasowa UTC+1godz.
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
https://www.phpbb.com/