|
Hm, no dobra, niby wszystko jasne, tylko żeby tak zapalić chociaż chciał... Sytuacja jest następująca: na ten moment po 3h grzebania nawet zapalić nie chce. Przedtem tak samo. Bez ssania nie idzie, mimo że gaźnik wymieniony. Wziąłem się za ustawienie odstępu styków przerywacza i zapłonu, styki na 0,4mm są, zapłon miał wyjść na 9st. Z godzinę było majstrowania by dojść do tego stanu. Podłączałem i lapmę, i na oko patrzyłem kiedy rozwiera(iskry drobne szły), no i niby wyszło że jest te 9st. a nawet powtarzalność była po paru obrotach wałem. Ale dokładność tam średnia, a może mnie brak zdolności, bo regulacja wedle tej skali na reg. oktanowym była żadna - zmieniam o 2st. a na kole jest zmiana o 3-4. Chociaż jak mówię udało się niby ustawić. Ale próba i nie zapala. Kręci ostro, ale nie zaskakuje. Czyli badanie... kostka w stacyjce dobra(ostatnio taki problem ona powodowała), przewody zapłonowe nowe, palec właściwy, świece wkręcone nowe czyste z ustawionym odstępem elektrod. I dalej lipa. Świece na iskrę były próbowane, idzie jako taka(coś jak z zapalniczki, 1-2mm).
Aż mi się pomysły skończyły to dałem sobie na dziś spokój. Dobra, tylko ani słowa o mechaniku, bo to niby proste wyjście, ale 1. wiele to już razy bywało i zawsze samemu dawaliśmy radę, 2. trzeba by móc doń dojechać wpierw.
Cóż, zastanawia mnie najbardziej co z tym aparatem, czy w ogóle ma możliwości regulacji, bo skoro iskra jest na świecy, to silnik chociaż zakaszleć powinien, a tu wiosłuje rozrusznik i nic...
No, tylko nie bierzcie tego bardziej na poważnie niż ja...
UPDATE:
No tak, mimo regulacyj, odpala nadal tylko na ssaniu. Sprawdzę jeszcze czy kąt się trzyma...
|